Kontakt przez rozmowę wstępną o projekcie
Warszawa / rynek polski
Usługa
Analiza konkurencji deweloperskiej — mapa realnych alternatyw nabywcy, nie lista konkurentów
Nie pytam, kogo uważasz za konkurencję. Pytam, z czym Twój nabywca realnie porównuje Twoją inwestycję, zanim podpisze umowę u kogoś innego. To różnica między ładnym raportem a decyzją cenową, na której zarabiasz lub tracisz marżę.
Umów rozmowę wstępnąDane z portali i rejestrów, nie opinie
Większość „analiz konkurencji” to subiektywne wrażenia handlowców i kilka zrzutów ekranu. Ja buduję mapę alternatyw na twardych danych z rynku: ofertach portali, biblioteki reklam i jawnych rejestrach cen. Od 11 lipca 2025 deweloperzy mają ustawowy obowiązek codziennej publikacji cen ofertowych do dane.gov.pl — to zmieniło strukturę informacyjną każdego mikrorynku i daje podstawę do porównań, których wcześniej nie było. Pracuję na faktach, a nie na tym, co konkurent twierdzi o sobie w folderze.
- Pozycja cenowa Twojej inwestycji wobec konkretnych konkurentów: drogo, w rynku czy tanio — z liczbami, nie z przeczuciem
- Tempo absorpcji: jak szybko schodzą lokale u konkurencji i czy cena jest hamulcem tempa
- Co realnie wchodzi w cenę u konkurenta — standard, garaż, wykończenie — bo porównanie samego zł/m² bywa mylące
- Komunikacja konkurentów: czym argumentują cenę i jakie obietnice składają nabywcy
- Luki rynkowe: czego nikt w okolicy nie pokazuje, a Ty możesz uczynić swoim argumentem
Pozycjonowanie cenowe, które chroni marżę
Cena to najdroższa decyzja w całym projekcie i najczęściej podejmowana na wyczucie. Zestawiam Twoją ofertę z realnymi alternatywami nabywcy i pokazuję, gdzie masz przestrzeń na premię, a gdzie cena cicho hamuje sprzedaż i wymusza rabaty. Korzystam z modeli ilościowych — premii cenowych za konkretne atrybuty, nie z okrągłych zdań. Efektem nie jest dokument do segregatora, tylko jasna odpowiedź: czy ten mikrorynek uniesie Twoją cenę bez rabatów, czy fundament wymaga korekty, zanim ruszy pierwsza kampania.
Jeden punkt wejścia, nie usługa w oderwaniu
Analiza konkurencji nie jest celem samym w sobie — to warstwa RYNEK, od której zaczyna się cała reszta. Bez niej pozycjonowanie, oferta, strona i kampanie stoją na zgadywaniu. Robię to jako jeden człowiek, który spina całość: ta sama analiza, która ustala Twoją pozycję cenową, kilka tygodni później decyduje o komunikacie na stronie inwestycji, o argumentach handlowca i o tym, w które kanały kierujesz budżet. Dlatego najwięcej sensu ma rozmowa nie o samej analizie, ale o całym systemie sprzedaży inwestycji.
Najczęstsze pytania
Czym Twoja analiza konkurencji różni się od raportu agencji?+
Agencja zwykle dostarcza listę konkurentów i wrażenia. Ja buduję mapę realnych alternatyw nabywcy na danych z portali i jawnych rejestrów cen, kończę konkretną pozycją cenową i wskazaniem luk rynkowych — i od razu przekładam to na pozycjonowanie, ofertę i komunikację, bo to jeden system, nie osobny dokument.
Skąd bierzesz dane o konkurencji?+
Z publicznych źródeł: ofert na portalach nieruchomości, bibliotek reklam, opinii nabywców jako głosu rynku oraz z jawnych rejestrów cen — od lipca 2025 deweloperzy mają ustawowy obowiązek codziennej publikacji cen ofertowych. To dane, nie domysły. Granicą jest etyka: żadnego podszywania się ani profilowania osób.
Co dostaję na koniec i co dalej?+
Jeden obraz: gdzie stoisz cenowo wobec konkretnych konkurentów, jak szybko sprzedają, czego nie pokazują i gdzie masz realne okno wejścia. Na tej podstawie ustalamy pozycjonowanie i logikę cenową, a potem — jeśli ma to sens — spinam to z ofertą, stroną i kampaniami w jeden plan wejścia na rynek.
Masz inwestycję, która potrzebuje lepszego wyniku?
Porozmawiajmy o sytuacji projektu — bez zobowiązań. Najpierw oceniam, czy widzę realną przestrzeń do poprawy, i mówię wprost, jaki pierwszy ruch ma sens.